Zegar klapkowy na nowo
Wyświetlacze klapkowe albo flip-disc, były kiedyś bardziej popularne, zanim zastąpiły je diody. Wciąż jednak są bezkonkurencyjne w pełnym słońcu, ponieważ nie świecą własnym światłem, a odbijają światło padające. Składają się z klapek – odpowiedników pikseli, które mogą się obracać. Jedna strona jest malowana w jaskrawej barwie – zwykle żółtej, druga jest czarna. W zależności od położenia klapki piksel świeci się albo nie. Ten, wydawałoby się prymitywny sposób pracy, ma jedną zaletę: nie ma ograniczeń co do rozmiarów. Klapki mogą tworzyć matryce albo na przykład segmenty typowych ósemek i wówczas zegar stworzony z takich elementów może mieć rozmiary metrowe, będące przydatne na dworcach czy ogólniej, w przestrzeni publicznej.
Komplikacją takiego zegara jest konieczność użycia elektromagnesu pod każdą z klapek. W tym wypadku postąpiono inaczej: stworzono rodzaj plotera, który obraca indywidualnie każdą klapką wedle potrzeby. Uprościło to budowę wyświetlacza, lecz zarazem bardzo spowolniło proces aktualizacji treści. Takie wyświetlacze jednak z zasady służyły informacjom zmienianym rzadko, jak rozkłady odjazdów, zegary bez sekundników, termometry itp., więc sam proces uaktualniania nie jest krytyczny. Dziś tego typu wyświetlacze mają już zastosowanie tam tylko, gdzie nie sprawdzą się LED-y, a więc na szczytach budynków w świetle słonecznym i przy rozmiarach rzędu metra i większych. Więcej informacji tutaj.

Inne artykuły z tej kategorii
Jak wyświetlić cyfry o rozmiarze 10x8 i 10x16 pikseli?



















































































































