[148] Arduino Q cz. 2
Po otwarciu pudełeczka – którego wygląd ma chyba dłuższą tradycję niż samo Uno – ze środka wyskakuje znanych kształtów płytka. Jak zwykle od razu pomyślałem, by wsadzić ją w moje laboratorium do uruchamiania różnych aplikacji na etapie wstępnym i tak też zrobiłem. Zachęcony jednak przewodnikiem z oficjalnej strony Arduino postanowiłem chwilę zaczekać z podłączaniem jej do komputera. Co prawda płytka współpracuje ze starym dobrym IDE, ale dopiero App Lab – nowe środowisko – pozwoli wykorzystać potencjał mocy w pełni. Na razie poprzestańmy na tym, że to po prostu kolejne środowisko uruchomieniowe, o większych możliwościach. Udałem się zatem pod wskazany adres i po chwili ukazał się taki widok.

Postanowiłem zaryzykować bezpośrednie połączenie płytki z USB C w komputerze, które powinno zapewnić wymagane trzy ampery prądu. Udało się, płytka została rozpoznana i od razu rozpoczął się długotrwały, ale na szczęście automatyczny proces ściągania różnego rodzaju łatek – dla aplikacji jak i dla obu procesorów na płytce. Po kilku minutach pojawiła się barwa nadziei – zielona i zostałem poproszony o zrestartowanie aplikacji. Znowu trzeba było odczekać kilka minut, cóż – takie mamy czasy, w każdym razie we współczesnej elektronice. W końcu pojawiło się okienko z prośbą o ustalenie hasła. Musi mieć ono osiem znaków – takie wymagania. Najlepiej wymyślić coś prostego do wklepywania, tajnych rzeczy tam nie będzie, a hasło owo trzeba będzie wpisywać często. Po chwili ukazał się taki panel.

Na razie, trochę w ciemno postanowiłem uruchomić cokolwiek, a nazwa Blink wydawała mi się najwłaściwsza. Projekt wygląda zupełnie inaczej niż w IDE, dużo tu ściąg, rysunków i pomocy.

Chwilowo postanowiłem tego nie studiować, a od razu kliknąć w Run, licząc na ujrzenie migającej diody. I rzeczywiście, po czasie zdecydowanie dłuższym i kilkudziesięciu, jeśli nie kilkuset komunikatach, ujrzałem migającą czerwoną diodę. No cóż, komputer tej klasy do migania to trochę przesada, ale nie to jest ważne, a fakt nawiązania dialogu z płytką, zakończony powodzeniem.
Skoro jednak jest to płytka Uno, chciałem sprawdzić, czy stare, dobre środowisko wciąż daje radę. Po pierwszym otwarciu IDE program pobierze elementy dla nowej płytki, co trwa jakieś dwie minuty. Po chwili Uno Q pojawi się automatycznie w okienku płytek. Znów nie chciałem szaleć i ponownie wgrałem Blinka, by zobaczyć czy ta aplikacja też działa poprawnie. Ale żeby widzieć różnicę, przyspieszyłem miganie. Po kliknięciu w prześlij, tym razem wyskakuje okienko, w które należy wpisać ustalone hasło. Programowanie trwa zdecydowanie dłużej niż to było w przypadku płytek ośmiobitowych, lecz w końcu miganie się pojawia, zgodnie z ustawieniami – szybsze.

Tak przy okazji, jakże fajnie wygląda monit: wykorzystano 1032 bajty z... prawie dwóch milionów. RAM-u także mamy pół miliona z hakiem. A jeszcze przed chwilą były sobie dwa kilobajty…
Podczas szukania Blinka zauważyłem nowy zbiór przykładów – specjalnie dla wersji Q. Zaintrygował mnie ten o nazwie video. Treść nic mi na razie nie mówi, ale postanowiłem to przesłać do płytki. Po chwili matryca diod ożyła wyświetlając jakąś bliżej nieokreśloną animację. Nowością jest modulacja jasności diod, co znakomicie maskuje marną rozdzielczość takiego pseudowyświetlacza.
No dobrze, a jak jest z nieco poważniejszą kompatybilnością? Sięgnąłem po jeden ze starszych projektów, który przedstawiał mierzoną wartość napięcia na wyświetlaczu LCD.

Nie było żadnych problemów z kompilacją, wyjściowa logika trzywoltowa jest kompatybilna z pięciowoltową, a nowe Uno akceptuje napięcia pięciowoltowe. Z jednym wyjątkiem: potencjometr dzieli napięcie pięć woltów, ale przetworniki tego nie akceptują. Co prawda nie nastąpi katastrofa, lecz ostatnia 1/3 zakresu leży już ponad poziomem maksymalnym rozpoznawanym przez kontroler i w rezultacie użyteczna część obrotu potencjometru skraca się do 2/3. Docelowo potencjometry należy zasilać napięciem 3,3 wolta albo referencyjnym, ustalanym oddzielnie.
Podsumowując, działa nowe, działa stare. No ale trochę nie po to kupuje się tak mocny sprzęt, żeby migać diodami, mierzyć napięcia czy ogólnie, robić to wszystko, co można znacznie tańszą płytką z ośmiobitowcem. Na chwilę zapomnijmy o całym tym Arduino, C++ i spójrzmy na Q z zupełnie innej strony. Do tej pory wystarczyła wtyczka podłączona z drugiej strony do portu USB C. Teraz już tak prosto nie będzie – ale o tym napiszę w kolejnym artykule.















































































































